Rynki agresywnie zareagowaly na wczorajsza mowe prezesa Federalnego Rezerwowego Banku. Ona nie potrafila wspomniec o wyborach w USA, chociaz wiele osób uwazalo za potencjalna przyczyne odlozyc podwyzszenie stawki ich. W zamian tego ona jeszcze wiecej umocnila rynkowe humory, które bazowaly sie na wystepach drugich czlonków Fed, oswiadczywszy, ze potoczne ekonomiczne wskazniki, stan rynku pracy i ogólny wzrost - cale to mówi na korzysc podwyzszenia stawki Fed.

Rynki zareagowali odpowiednio - oni akumuluja dolar i ten idzie naprzód ogromnymi krokami. Tak USDJPY znów powyzej 110,00, podczas gdy EURUSD juz nizej 1,0600, a USDCHF wszystko powyzej od równosci. Zloto tez cierpi, metal szlachetny wszystko blizej i blizej do 1200, a takiego nie widzielismy z maja miesiaca potocznego roku. Indeksy, które zazwyczaj znajduja sie w odwrotnej wspólzaleznosci do wzmacniania kredytowy-walutowej polityki, wymyslili teraz demonstrowac postep, swoimi finansowymi zdobyczami oni sa zobowiazane podniesieniu w orientowanym na stawke sektorze. DJIA zamknal sie na 0,19% powyzej, S&P 500 nabral 0,47%, a NASDAQ 100 dodal 0,72%.

Dzis jeszcze odbeda sie wystepu kilku czlonków FRS, w szczególnosci - czlonków FOMC Dadli, George i Bullarda. Rynki beda sledzili za ich komentarzami odnosnie nadchodzacych obrad po stawce, poniewaz FRS zazwyczaj sprawdza potencjalna reakcje rynków na te czy inna swoja decyzje, mówiac jego ustami przedstawicieli FOMC. Dowolne aktualnosci i komentarze, które mozna oceniac jak bycze, potwierdza wiarygodnosc wzrostu stawki w grudniu, w takim razie dolar przedluzy hoduj, a indeks dolara poglebi sie do nowych wieloletnich szczytów. Negatywne dane beda mieli inny efekt: raz wiarygodnosc stawki obnizy sie, to i dolar pójdzie na spadek.